Żadnych kompromisów, czyli walka o prawo do legalnej aborcji w Niemczech | Alicja Flisak

Żadnych kompromisów,
czyli walka o prawo do legalnej aborcji w Niemczech

Niemcy to cel podróży wielu osób z Polski, które z braku możliwości decydują się na usunięcie ciąży za granicą. Zapewne stąd bierze się przekonanie o liberalnym prawie i możliwości swobodnego wyboru w sąsiednim kraju. Jednak według paragrafów 218 i 219 kodeksu karnego, aborcja w Niemczech jest na ogół niezgodna z prawem i podlega karze, przy czym przewidziane jest kilka wyjątków.

W niemieckim prawie karnym istnieje pewnego rodzaju paradoks: paragraf 218 kodeksu karnego zabrania aborcji, zaś paragraf 218a wyklucza karę (ale nie legalizuje!) w przypadku, gdy przestrzegane zostaną określone warunki. Ustawa wymienia wskazania kryminologiczne i medyczne, które muszą zostać spełnione i potwierdzone przez lekarza. Z kryminologicznym wskazaniem mamy do czynienia, gdy ciąża nastąpi w wyniku przestępstwa (na przykład gwałtu lub kazirodztwa). Wówczas może zostać przerwana do końca dwunastego tygodnia. Według wskazania medycznego aborcja możliwa jest, gdy kontynuacja ciąży poważnie zagraża zdrowiu fizycznemu lub psychicznemu ciężarnej. Czyli podobnie jak w Polsce.

Porozmawiać o aborcji, czyli przymusowe konsultacje

Trzecią przesłanką do zawieszenia kary są konsultacje w jednej z oficjalnych poradni i otrzymanie specjalnego zaświadczenia / skierowania na zabieg. Musi to nastąpić co najmniej trzy dni przed zabiegiem, a ciąża nie może przekraczać 12 tygodni. Treść tej konsultacji z kolei jest regulowana przez prawodawcę i ma zachęcać do utrzymania ciąży, ponieważ musi kierować się ochroną „życia poczętego“. Są poradnie, które bardzo niechętnie wydają zaświadczenie.

Informacje o konsultacjach i przeprowadzonych aborcjach są ujęte w statystyki, które publikowane są corocznie przez niemiecki Federalny Urząd Statystyczny. W krajach Unii Europejskiej obowiązują różne regulacje dotyczące aborcji, jednak nigdzie nie ma obowiązku przymusowego doradztwa na wzór niemiecki. Większość krajów reguluje ustawowo do którego tygodnia ciąży możliwa jest aborcja. W krajach, gdzie aborcja jest legalna, wbrew przekonaniom ruchow anty-choice liczba aborcji nie wzrasta. Faktem jest jednak, że im bardziej restrykcyjne prawo, tym szybciej aborcja staje się problemem społecznym. Osoby zamożne zawsze znajdą lekarza, który wykona zabieg. Ponadto brak dostępu do bezpiecznej, legalnej i darmowej aborcji oraz do dobrej opieki medycznej podnosi odsetek powikłań po zabiegu.

Kryminalizacja aborcji w Niemczech i skomplikowane prawodawstwo utrudnia również osobom z Polski uzyskanie informacji o zabiegu i zorganizowanie przyjazdu. Kobiety w ciąży, które rozważają aborcję muszą zgłosić się do wyznaczonych poradni, gdzie odbywają się konsultacje i gdzie otrzymają dane kontaktowe do lekarza, który może przeprowadzić zabieg. Rozmowa z poradnią jest anonimowa i bezpłatna. Przy organizacji zabiegów w Berlinie pomaga “Ciocia Basia”, ale oczywiście można się zgłosić bezpośrednio do punktów konsultacyjnych takich jak Humanistischer Verband Deutschlands albo Pro-Familia (po niemiecku Schwangerschaftskonfliktberatung).

Paragraf 219a zamyka usta

Według paragrafu 219a niemieckiego kodeksu karnego, lekarz/lekarka, który informuje publicznie o wykonywaniu zabiegów przerywania ciąży oraz o tym jak przebiega taki zabieg, łamie prawo. Zarzuca się im reklamowanie aborcji (zachęcanie do niej) i chęć wzbogacenia się – wszak zabiegi są płatne. Uznani za winnych mogą zostać skazani na dwuletni wyrok więzienia lub wysoką grzywnę.

Taki los spotkał między innymi ginekolożkę Kristinę Hänel, która otrzymała karę w wysokości 6000 euro (albo 40 dni pozbawienia wolności). Wyrok został podtrzymany przez niemiecki sąd apelacyjny. Sprawa wywołała duże oburzenie wśród opinii publicznej, ponieważ paradoksalny paragraf kryminalizujący aborcję nie był powszechnie znany.

dsc04771_31941918067_o

Happening Dziewuchy Berlin przeciwko kompromisowi i za wykreśleniem paragrafu 219a / 26.1.2019 Berlin (Foto: Sabrina Gallaz / Bündnis für sexuelle Selbstbestimmung)

Kolejny kompromis? Niemiecki rząd modyfikuje prawo aborcyjne

Tuż po fali demonstracji domagających się skreślenia paragrafu 219a z kodeksu karnego, które odbyły się w styczniu 2019 w 30 niemieckich miastach, uchwalono drobna zmiane w prawie, wedle której paragraf nie zostanie usunięty z kodeksu karnego, ale uzupełniony. Czyli tak zwany “kompromis”.

Lewica, zieloni, socjaldemokraci i liberałowie jeszcze niedawno tworzyli wspólny front opowiadający się za zniesieniem paragrafu 219a. Ku wielkiemu zaskoczeniu socjaldemokratyczna SPD, wchodząca w rząd koalicyjny z partią Angeli Merkel CDU/CSU, wycofała się z początkowej pozycji i poparla „kompromis“.

Legalne stanie się informowanie przez lekarzy i szpitale tylko o tym, że wykonują aborcję, jednak udostępnianie przez nich informacji o przebiegu zabiegu lub o stosowanej w danej placówce metodzie dalej będzie podlegać karze. Ponadto minister zdrowia Jens Sphan zlecił badanie dotyczące syndromu postaborcyjnego na, które przeznaczył 5,000,000€. Termin syndrom poaborcyjny został wymyślony w 1980 roku przez amerykański ruch anty-choice, a jego istnienie nie ma żadnego naukowego charakteru, co wielokrotnie zostało udowodnione podczas licznych badan naukowych. Strach przed „reklamowaniem“ aborcji jest podyktowany absurdalnym przekonaniem, że za pomocą dobrego PRu można zachęcić osobę w “chcianej” ciąży do jej terminacji. Obecnie niemieckie prawo reguluje reklamowanie usług lekarskich, co dodatkowo uzupełnia etyka zawodowa. Dlaczego więc traktować aborcję inaczej, niż każdy inny zabieg?

Ustawa została ostro skrytykowana przez środowisko pro-choice, które argumentuje, między innymi, że decyzje o dokonaniu aborcji mogą być podejmowane wyłącznie na podstawie wyczerpujących i rzetelnych informacji. Nie jest to jednak możliwe, gdy internet przesiąknięty jest kłamliwą propagandą środowisk anti-choice, a ginekologów pozbawia się prawa do informowania, zarzucając im dodatkowo próbę wzbogacenia się na dokonywanym zabiegu.

dsc04912_31941916807_o

Happening Dziewuchy Berlin przeciwko kompromisowi i za wykreśleniem paragrafu 219a / 26.1.2019 Berlin (Foto: Sabrina Gallaz / Bündnis für sexuelle Selbstbestimmung)

Nowa ustawa zakłada stworzenie specjalnej bazy danych na specjalnie stworzonych rządowych stronach internetowych, gdzie zamieszczone będą informacje o lekarzach przeprowadzających aborcję, jak również o metodach jakie stosują. W ten sposób władza próbuje zapewnić sobie monopol na wiarygodne informacje i zapewnić kontrolę nad tym, w jaki sposób, jakim językiem, gdzie i kiedy informować można o aborcji, jednocześnie wykazując kompletny brak zaufania do lekarzy i samych kobiet. Czyżby kobiety nie były w stanie podejmować same decyzji?

Proponowane przez rząd rozwiązania przyczyniają się do dalszej stygmatyzacji aborcji, podtrzymują jej kryminalny status i pozostawiają ją dalej w obszarze tematów tabu. Nowe prawo jest kuriozalnym zapisem, ponieważ nie wprowadza ani porządku, ani nie konkretyzuje implementacji nowej ustawy. Kompromis nie sprawi, że dostęp do informacji będzie łatwy i szybki dla osób, które ich poszukują. Kompromis nie zdekryminalizuje lekarzy, a ukaże jedynie kulisy ideologicznej wojny światopoglądowej, która rozgrywa się na ciałach kobiet.

dsc04936_46160614564_o

Happening Dziewuchy Berlin przeciwko kompromisowi i za wykreśleniem paragrafu 219a / 26.1.2019 Berlin (Foto: Sabrina Gallaz / Bündnis für sexuelle Selbstbestimmung)

Limitowany dostęp do aborcji

W Niemczech istnieje jedynie 1200 klinik i praktyk przeprowadzających aborcję. W 2003 roku było ich jeszcze 2000. Według danych Federalnego Urzędu Statystycznego jest to spadek o 40% jedynie w przeciągu ostatnich 15 lat. Podobnie jak w Polsce, w Niemczech również obowiązuje klauzula sumienia. Dostępność aborcji jest różna. Lepsza sytuacja panuje w dużych miastach i regionach protestanckich, zas gorsza na wsiach i landach katolickich.

Landy są prawnie zobowiązane do zagwarantowania dostępności do zabiegu, jednak ponad połowa niemieckich landów nie ma danych kontaktowych do ginekologów, którzy dokonują zabiegu w ich regionie. Sytuacja pogarsza się nawet w najbardziej liberalnych miastach. W bremskiej Pro Familii (organizacji prowadzącej centrum planowania rodziny), w której wykonuje się aborcje – trzech z czterech ginekologów pochodzi z Holandii i przyjeżdża do Bremy tylko w niektóre dni. Ponadto wiele klinik znajduje się w posiadaniu instytucji kościelnych, które odgórnie zakazują przeprowadzania aborcji przez pracowników tych placówek.

Ginekolodzy, którzy obecnie przeprowadzają zabieg terminacji ciąży w Niemczech to głównie starsi lekarze. Wykonują go, ponieważ pamiętają walkę o prawo do aborcji w latach 70’, bądź pochodzą z byłego NRD, gdzie zabieg był legalny. Pokolenie to stopniowo przechodzi na emeryturę, zaś młodsi lekarze niechętnie biorą na siebie prawne ryzyko związane z aborcją. Fakt, że zabieg ten to szara strefa w niemieckim prawie, powoduje sytuacje, gdzie nawet mały błąd w papierkowej robocie może oznaczać poważne konsekwencje. Poza tym, na studiach medycznych zatrważająco brakuje nauczania w zakresie metodologii i praktyki dokonywania zabiegów przerywania ciąży. Studenci medycyny berlińskiego szpitala uniwersyteckiego Charite organizują sobie samodzielnie naukę używając w tym celu owoców papai, inni zaś w celach szkoleniowych wyjeżdżają na naukę za granicę.

dsc04706_31941918247_o

Happening Dziewuchy Berlin przeciwko kompromisowi i za wykreśleniem paragrafu 219a / 26.1.2019 Berlin (Foto: Sabrina Gallaz / Bündnis für sexuelle Selbstbestimmung)

Środowiska anti-choice atakują

Podobnie jak w innych krajach, w Niemczech duży problem stanowią fundamentalistyczne ruchy anti-choice. Odbywające się w kilku miastach Niemiec „marsze za życiem“ przycigają z roku na rok coraz więcej uczestników, także z Polski. Ponadto, organizowane są pikiety przed punktami konsultacyjnymi i przed praktykami ginekologów, podczas których zwolennicy ruchów anty-choice wspólnie modlą się i szykanują pracowników placówek, lekarzy, a przede wszystkim osoby rozważające terminację ciąży. Ginekolodzy znajdują plastikowe płody w swoich skrzynkach pocztowych, nekrologi “nienarodzonych dzieci” w regionalnych gazetach lub otrzymują anonimowe groźby śmierci. Samozwańczy obrońcy życia poczętego coraz częściej wykorzystują paragraf 219a, aby donosić na lekarzy, którzy informują o oferowanych zabiegachaborcji, jak wspomniana wyżej Kristina Hänel. Liczba donosów na ginekologów wzrosła od 2 do 14 w 2014, do 27 w 2015 i do 35 w roku 2016.

Podobnie jak w wielu innych krajach, tak również w Niemczech, grupy anti-choice przesiąknięte są wpływami chrześcijańskich fundamentalistów, środowisk skrajnie prawicowych i nazistowskich.

Paragraf 219a wszedł w życie w maju 1933 r. i jest pozostałością po legislacji III Rzeszy, która miała na celu wzrost aryjskiej populacji i w której aborcję uznawano za “zbrodnię przeciwko ciału i państwu”. Kiedy w 1945 r. alianci analizowali faszystowskie prawo karne, nie doszukali się konkretnej nazistowskiej treści i paragraf ten został przejęty przez prawodawstwo RFN, a potem ponownie przez zjednoczone Niemcy. Do dziś ów paragraf wykorzystywany jest do stygmatyzacji i szykanowania osob w niechcianej ciąży i lekarzy. Fakty o korzeniach paragrafu 219a posłużyły w kampanii #wegmit219a (precz z paragrafem 219a) w celach ukazania skandalicznego pochodzenia i podłoża niemieckiego prawa aborcyjnego.

Pierwsze prawo delegalizujące aborcję, czyli paragraf 218 pochodzi z roku 1871. W czasie industrialnej rewolucji, wraz z masowym wzrostem populacji i pogarszającymi się warunkami życia prekariatu wzrosła również liczba aborcji. Szacuje się, że na początku XX wieku liczba poronień (w tym ciąże przerwane nielegalnie) wśród pracowniczek i rolniczek wahała się między 40-60%. W wyniku walk pierwszych ruchów kobiecych z czasów republiki Weimarskiej zliberalizowano prawo i dopuszczono aborcję z przyczyn medycznych. Powojenna regulacja prawa podążyła innymi ścieżkami w Niemczech wschodnich i zachodnich. W NRD aborcja na życzenie została zalegalizowana na początku lat 70. Na zachodzie zaś mobilizacje ruchu pro-choice wywołał magazyn Stern, który na wzór francuskiego Nouvel Observateur opublikował w 1971 roku zdjęcia 374 kobiet, w tym celebrytek, które przyznały się do przerwania ciąży. W wyniku długoletnich starań ruchów feministycznych dokonano liberalizacji paragrafu 218. Nie było to jednak rozwiązanie w pełni satysfakcjonujące, gdyż aborcja nie została zalegalizowana, a wprowadzono jedynie kilka dodatkowych wskazań, kiedy zabieg może zostać przeprowadzony bez groźby kary.

Obowiązujące dziś prawo jest wynikiem kompromisu, który zawarty został w 1992 roku między wschodnimi i zachodnimi Niemcami, kompromisu, który jak w wielu krajach, powstał ponad głowami samych zainteresowanych. Spór o aborcję w Niemczech trwa już dziesięciolecia i wciąż się nie zakończył.

1919_219

Walka trwa

Bez względu na zmiany i kompromisy w sprawie zakazu aborcji: dopóki w kodeksie karnym pozostają paragrafy 218 i 219, kobiety, osoby trans i niebinarne, które potencjalnie mogą zajść w ciążę, nadal pozostają uznawane za niepełnoprawne istoty, poniewaz w przeciwienstwie do cis-mężczyzn pozbawione są możliwości decydowania o swoim ciele. Nowy kompromis ugruntowuje tylko aborcję jako społeczny temat tabu, która staje się znowu “gorącym kartoflem” w rękach polityków. Dlatego ruchy pro-choice w Niemczech mają przed sobą wciąż długą drogę. Faktem jest jednak to, że debata o aborcji po długich latach zawitała w społeczeństwie, mediach i polityce. Sukces zawdzięczamy demonstracjom, kampaniom pro-choice, samoorganizacji ruchów feministycznych jak i niektórym partiom politycznym, które od lat wspierają kampanie na rzecz wyboru. Dalszym ruchem jest – na wzór Irlandii – włączenie związków zawodowych i ich wsparcie w procesie dekryminalizacji i destygmatyzacji aborcji. W końcu prawa zdobywa się w walce. Kolejnej walce.

Alicja Flisak

Dziewuchy Berlin/ Bündnis für sexuelle Selbstbestimmung

http://www.dziewuchyberlin.org

Dodatkowe informacje:

Informacje o lekarzach i lekarkach którzy/re przeprowadzają aborcję w Niemczech, Austrii i Szwajcarii na austriackiej stronie: http://abtreibung.at/fur-ungewollt-schwangere/adressen/.

W Niemczech konkretnego wsparcia udzielić Wam może Ciocia Basia:

Kontakt: https://www.facebook.com/ciociabasiaberlin/

Bündnis für sexuelle Selbstbestimmung (Towarzystwo na rzecz seksualnego samostanowienia) prowadzące od wielu lat kampanie pro-choice i organizujące demonstracje: https://www.sexuelle-selbstbestimmung.de

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s